Uziemiony

Majówka – większość gdzieś wyjeżdża odpocząć. W przeciwieństwie do roku poprzedniego, w tym roku zostaję w domu. Pogoda się fajnie zapowiadała, dostałem zaproszenie na kilka imprez, chciałem pograć w kosza ze znajomymi. Niestety, wszystko tylko pięknie wygląda.

Aby przejść do sedna muszę zacząć od kilku ostatnich wydarzeń, jakie miały miejsce. Mianowicie od około trzech dni cały czas mnie kuło w mostku niemiłosiernie. Cały czas chodziłem do szkoły, aby nie tracić godzin i żeby poprawić to, co mi do poprawienia jeszcze zostało. W środę jednak ciężko mi się oddychało, a ból przemieścił się bliżej serca. Rodzice uznali, że trzeba się z tym pokazać lekarzowi. Po pierwszych trzech lekcjach zwolniono mnie z dalszych zajęć, pojechałem do szpitala, odebrałem książeczkę zdrowia od mamy z pracy, a następnie taksówką pojechałem do przychodni, w której miałem umówioną wizytę u lekarza pierwszego kontaktu.

Przyjechałem, zacząłem opowiadać o moich dolegliwościach, po czym pani doktór zaczęła mnie osłuchiwać. Coś jej się nie spodobało, gdy zaczęła osłuchiwać serce. Zapytała się czy miałem kiedyś wykrytą wadę serca. Nie, nikt mi o niczym takim wcześniej nie wspominał. Wypisała skierowanie na EKG i zadzwoniła do znajomego lekarza, aby mnie przyjął z wynikiem od razu. Poczłapałem na górę, wszedłem do pokoju, w którym pielęgniarka wykonywała badanie, położyłem się i czekałem na druczek. Kiedy dostałem cynk, że mogę już wstać, podziękowałem, wziąłem wydruk i książeczkę i poleciałem do kolejnego lekarza. Zapukałem, wszedłem, pokazałem wynik EKG. Lekarz oglądał po kilka razy każdy kwitek, po czym zaczął mnie osłuchiwać. Następnie zmierzył ciśnienie i wykonał telefon do mojego lekarza pierwszego kontaktu.

Cześć, tu Aleks. No niby w EKG prawie nic nie ma, a jak go osłuchiwałem to jakieś szmery słyszałem (…)

Wziąwszy wyniki EKG i książeczkę poszedłem z powrotem do pani doktór. Wypisała mi skierowanie do kardiologa, na karteczce napisała nazwisko lekarza specjalisty i powiedziała, że trzeba będzie wykonać echo serca, aby wykluczyć ewentualnie te szmery. Przy okazji zapytała, czy wyjeżdżam gdzieś na majówkę, ponieważ nie chciała by, abym szedł na jakieś imprezy, gdzieś wyjeżdżał, póki nie zostanie zrobione echo.

I tak oto właśnie zostałem uziemiony w domu. Spacer? No problemo, niechaj tylko mi się w Gdańsku pogoda poprawi. ;-)

Komentarze (1):

  1. [...] i na temat Łukasz Kliś bloguje… « Uziemiony Skype 2.0 pod Gutsym [...]

Dodaj komentarz