Obojętność

Mamy w Gdań­sku dziś cał­kiem przy­jemne popo­łu­dnie w porów­na­niu do ostat­nich kilku dni. Świe­ciło dość długo słońce, tem­pe­ra­tura w oko­li­cach 19. stopni. Więk­szość z nas wyko­rzy­stała tę oka­zję, aby wyjść na zewnątrz, posie­dzieć na świe­żym powie­trzu, myśląc nie­ko­niecz­nie o nad­cho­dzą­cym dniu w pracy, czy na uczelni. Dziś opo­wiem Wam o jed­nym z miejsc, gdzie ludzie lubią spę­dzać swój wolny czas na tere­nie mojej dziel­nicy, mia­no­wi­cie o parku Regina Maris przy Chi­rona.

Musia­łem dziś sko­czyć do apteki, a czę­sto skra­cam sobie drogę z domu do osie­dlo­wej przy­chodni wła­śnie w/w park, w któ­rym trwa kolejny etap prac obej­mu­jący zago­spo­da­ro­wa­nie terenu. Więk­szość ławek była zajęta, nawet te, które posta­wiono nie­dawno, sporo osób spa­ce­ro­wało po parku, dzieci się bawiły, mło­dzież jeź­dziła na desko­rol­kach, rol­kach i rowe­rach. Minąw­szy tam­tej­szy staw zauwa­ży­łem, że za nie­wiel­kim tym­cza­so­wym mostem nad malutką rzeczką stoi osoba roz­glą­da­jąca się ner­wowo po parku przy wózku elek­trycz­nym. Posta­no­wi­łem zbo­czyć z mojej pier­wot­nej trasy i spraw­dzić, czy ktoś nie potrze­buje pomocy — teren w oko­li­cach któ­rego znaj­do­wał się męż­czy­zna w śred­nim wieku był w trak­cie prze­bu­dowy, tj. zie­mia była roz­ko­pana i zastą­piona świe­żym, bar­dzo grzą­skim piaskiem.

Kiedy dotar­łem do mostku zapy­ta­łem wprost, czy nie pomóc może w czymś, na co męż­czy­zna ski­nął głową. Bez chwili waha­nia pod­sze­dłem do nie­peł­no­spraw­nego czło­wieka, pomo­głem mu iść po pia­sku trzy­ma­jąc go pod rękę, a następ­nie wypro­wa­dzi­li­śmy wózek z pia­chu. Pod­czas tych 15. minut, które minęły jego­mość opo­wie­dział mi, że jakiś czas temu wybrał się na prze­jażdżkę w troszkę mniej zalud­niony teren i bli­sko 2h cze­kał w miej­scu, aż w końcu ktoś go zauwa­żył i mu pomógł tak, jak ja dzisiaj.

Warto przy­po­mnieć wszyst­kim, że w parku dokoła było mnó­stwo osób w róż­nym wieku, a mimo to nikt nie zwró­cił naj­mniej­szej uwagi na to, że rap­tem rzut bere­tem od nich znaj­duje się osoba, która potrze­buje pomocy dru­giej osoby. Nie­stety, tego typu zacho­wa­nia zda­rzają się w Pol­sce bar­dzo czę­sto, nie tylko w podob­nej sytu­acji, ale rów­nież w o wiele poważ­niej­szych przy­pad­kach, kiedy to sto­imy bez­czyn­nie nie podej­mu­jąc żad­nych kro­ków w wyniku czego może wyda­rzyć się tragedia.

Niby Polacy to taki wspa­niały naród wspie­ra­jący sie­bie w potrze­bie, a na co dzień nikt nie potrafi wycią­gnąć ręki do potrze­bu­ją­cych. Wstydź­cie się.

Komentarze (8):

  1. Banny 19.05.10 | #

    Mój tata dziś na targu zauwa­żył star­szą Panią z laską usi­łu­jącą zejść po rap­tem 3 scho­dach — oczy­wi­ście od razu wziął ją pod rękę i pomógł. Takie rze­czy wynosi się z domu — z dobrych przykładów…

  2. emil 20.05.10 | #

    Mnie sie wydaje, ze obo­jet­nosc nie mozna przy­pi­sac jako cos tylko „pol­skiego” — na calym swie­cie mozna to zauwa­zyc. Tacy sa juz ludzie…

  3. Łukasz Kliś 20.05.10 | #

    Czyli co? 1 na 10 mówiąc „poma­gam innym” mówi prawdę?

  4. matipl 20.05.10 | #

    Jakoś dla lansu to piszesz czy jak? ;)

    Jasne, że czę­sto bywamy jako Polacy obo­jętni na ulicy, w parku itp. Ale w tej sytu­acji (potrzebna mapka ;)) ludzie poważ­nie mogli być zajęci sami sobą (a jeśli to huma­ni­ści ;) to gdyby przed nosem cegła spa­dła by nie zauwa­żyli).
    Poza tym poważ­nej pomocy nie potrze­bo­wał jeśli nie krzy­czał, wołał itp. Bez jaj…

  5. Łukasz Kliś 20.05.10 | #

    @matipl: nie, nie dla lansu — raczej aby przed­sta­wić problem.

    Co do potrzeby pomocy: męż­czy­zna miał też pro­blemy z mówie­niem, ale to aku­rat tutaj nie jest najważniejsze.

    Nie wiem, może dla mnie jest to dziwne, że każdy jest zajęty swo­imi czte­rema lite­rami, a już nie widzi nie­opo­dal sie­bie innych.

  6. matipl 20.05.10 | #

    @Łukasz: nie oto cho­dzi. Wiem jacy ludzie potra­fią być zaczy­tani lub zajęci dziec­kiem.
    Dla­tego jeśli czło­wiek stał, nie był ruchomy, nie wyda­wał dźwię­ków brzydko pisząc. Jak ktoś mógł zauważyć ;)

    Jasne, wszystko zależy od sytu­acji. Ale cho­dzi mi o obiek­tywne spoj­rze­nie na sprawę…

  7. Łukasz Kliś 20.05.10 | #

    @matipl: zga­dzam się, ten przy­kład może nie jest aż tak „bar­dzo dobry”, aby prze­ka­zać główną ideę wpisu: poma­gajmy innym.

  8. emil 21.05.10 | #

    Odno­snie tego „1 na 10″: takich zacho­wan nie da sie prze­lo­zyc na sta­ty­styki, ale mysle ze jest nie­wiele osób które moga powie­dziec w 100% ze „zawsze poma­gam innym”. Chyba kaz­demu zda­rzylo sie nie pomóc komus w sytu­acji, gdy mozna bylo tej pomocy udzie­lic. Na pewno Tobie tez to sie zda­rzylo, tak samo jak i mnie. Powo­dów jest duzo: moze byc strach przed kon­se­kwen­cjami udzie­le­nia tejze pomocy, tak samo jak strach przed „wybi­ja­niem sie” bo nikt inny nie zwraca uwagi na dana sytu­acje; nie­pew­nosc, czy ta pomoc jest rze­czy­wi­scie konieczna (cho­cia­zby w sytu­acji która opi­sa­les, wielu oso­bom pew­nie by do glowy nie przy­szlo ze ta osoba potrze­buje pomocy — tym wiek­szy sza­cun dla Cie­bie, ze to dostrzegles).

    Wydaje mi sie ze kazdy ma w sobie ta czastke która uchyla sie przed odpo­wie­dzial­no­scia. Ludzie „obo­jetni” to sa ci któ­rzy sie tej czastki slu­chaja. I mysle ze jest nie­wielu ludzi, któ­rzy nigdy sie tej czastki nie poslu­chali, wiec moim zda­niem stwier­dze­nie „zawsze poma­gam innym” pod­cho­dzi pod hipokryzje.

    Inna sprawa, czy „obo­jet­nosc” doty­czy Pol­ski. Szcze­rze mówiac wku­rza mnie, jak ludzie przy­pi­suja zle atry­buty Pola­kom i odno­sza sie do tych atry­bu­tów jako wylacz­nie „Pol­skich”. Guzik prawda. Obo­jet­nosc i znie­czu­lica sa obecne w kaz­dym kraju. Podob­nie jak pomoc­nosc i ofiar­nosc. Prze­by­wa­jac zarówno w Pol­sce, jak i w UK, mia­lem oka­zje zaob­ser­wo­wac prze­jawy zarówno jed­nej, jak i dru­giej postawy w obu kra­jach. Podob­nie z wie­loma innymi posta­wami, o któ­rych sie twier­dzi, ze doty­cza tylko Polaków.

Dodaj komentarz