W październiku zeszłego roku uczestniczyłem w wymianie z Niemcami w ramach programu Comenius. Gościłem u siebie Niemkę, którą miałem odwiedzić w ramach rewanżu w lutym br. Niestety życie chciało, że Niemcy zaminieli się z Danią, czego skutkiem była podróż do państwa ze stolicą w Kopenhadze.
Pierwszy dzień nie obył się bez problemów. Jako, że samolot z gdańskiego lotniska miałem o 10:50, tak też około 9:30 byłem umówiony z kumplem ze szkoły, który również brał udział w wymianie oraz z 2 nauczycielkami języka angielskiego na terenie lotniska. Rano wziąłem bagaże, spakowałem się do końca i wsiadłem w autobus „B” o 9:02. Byłem absolutnie pewien, że zdążę, bowiem do lotniska jedzie się raptem 10–15 minut z Osowej. Na moje nieszczęście kierowca pomylił trasę i zamiast skręcić na rondzie przy Renku i Selgrosie na Klukowo pojechał z powrotem na Osowę jadąc przez Nowy Świat. Podbiegłem do kierowcy, kazałem zawrócić i pokierowałem z powrotem najszybszą trasą do ronda, aby pojechać na Klukowo. Ostatecznie na lotnisku byłem 9:32, także źle nie było. Zdaliśmy bagaż, przeszliśmy pomyślnie przez odprawę i czekaliśmy na samolot, który był opóźniony o bite 20 minut.
Lot był bardzo przyjemny i trwał raptem godzinę. Lądowanie jednak było koszmarne — między duńskim, a polskim ciśnieniem istnieje różnica, tak też odczuwamy ból głowy przy podchodzeniu do lądowania. U mnie był on spotęgowany ze względu na to, że mam katar — myślałem, że pękną mi uszy.
Zaraz po wyjściu z samolotu przeszliśmy całkiem spory kawałek do miejsca, gdzie wydawano bagaże, a następnie z torbami udaliśmy do wyjścia, gdzie czekał na nas jeden z duńskich nauczycieli — Hans — oraz troje uczniów z jego szkoły w Slangerup.
Zaraz po dotarciu do miejscowości, gdzie czekali na nas nasi gospodarze — Tim & Jakob. Weszliśmy do ich szkoły — pierwsze wrażenie? Fucking awesome! Ośmioletni budynek zbudowany w moim ulubionym stylu, gdzie wszystko było czyste, zadbane, a do tego małe jeziorko i taras z krzesełkami w centralnej części budynku głównego — miodzio.
Moim gospodarzem był przesympatyczny szesnastoletni Tim mieszkając nieopodal szkoły, tak więc miałem bardzo bliziutko do miejsca, w którym odbywała się większość naszych zajęć.
Drugiego dnia odbył się KingoCup — turniej halowej piłki nożnej, w którym brały udział drużyny Comeniusa: Comenius Boys & Comenius Girls. Nieważne, że przegraliśmy wszystkie swoje mecze — liczyła się dobra zabawa i mile spędzony czas na trybunach przyglądając się naprawdę świetnie grającym młodym Duńczykom.
Były rozmowy, były zdjęcia — wygłupy też były.
Popołudniu wybraliśmy się na zwiedzanie Slangerup. Oto widok rozciągający się z katedry św. Michała.
Wieczorem wybraliśmy się do Kongens Pizzeria w centrum miasteczka, gdzie chwilę później zjawili się nauczyciele, którzy byli przekonani, że nas tam nie spotkają — jednakże się pomylili. :P
Trzeciego dnia wybraliśmy się do Hillerød — pobliskiego miasteczka, gdzie obejrzeliśmy w jednej ze szkół prezentację dotyczącą systemu szkolnictwa w Danii.
Następnie po obejrzeniu pracowni stolarzy, malarzy, mechaników udaliśmy się do Kopenhagi, gdzie spędziliśmy kilka godzin w Fisketorvet Shopping Center — drugie w kolejności największe centrum handlowe w Kopenhadze, a następnie udaliśmy się w podróż powrotną do Slangerup.
Wieczorem udaliśmy się niemalże w pełnym składzie (Grecy, Niemcy, Litwini, Węgrzy, Polacy & Duńczycy) do klubu, gdzie pograliśmy w bilarda, ping-ponga, piłkarzyki, Guitar Hero na Wii — świetny początek integracji.
Dziś od samego rana byliśmy w szkole, gdzie uczestniczyliśmy w zajęciach poświęconych bateriom słonecznym oraz ich zastosowaniu w otaczającym nas świecie. Nauczyciel fizyki & chemii 7. i 8. klas zaprezentował nam jak powinniśmy połączyć baterie ze sobą, aby te po wystawieniu stworzonego przez nas domku wytworzył energię potrzebną do zapalenia małej lampki znajdującej się wewnątrz papierowego domku.
Kolejna wymiana zakończona pełnym sukcesem! Szkoda, że czas minął tak szybko, no ale cóż — życie toczy się dalej. Obym miał możliwość przyjazdu do Danii niebawem! Krótko podsumować mogę ten wyjazd słowami: Jeg elsker Danmark!
Ciekawie zatem musiało być (pomijając zmianę ciśnienia) ;). A dziewczyny miłe chociaż? ;P
O taak! A jakie rozrywkowe :P
Z zewnątrz bardzo mi odpowiada ich szkolnictwo! Pisałem po powrocie z Kopenhagi o ich wyjściach na biologię, wf do parków miejskich… Gdyby nie bariera języczna z miłą chęcią bym tam dłużej pomieszkał.
Co do ciśnienia mam te same problemy ;)


Łukasz Kliś - bloger, geek, uzależniony od muzyki, Mac user, stawiający pierwsze kroki w programowaniu, Gdańszczanin marzący o tym, aby w przyszłości zostać programistą. ;)



