Po dzisiejszych problemach z X’ami pod moim Ubuntu 8.04, postanowiłem zmienić środowisko graficzne z GNOME’a na… no właśnie, na co? :-)
Jako, że mnie KDE do siebie nie przekonało za Chiny ludowe, tak też wybrałem XFCE, albowiem cenię minimalizm od pewnego czasu. Póki co jestem zadowolony ;) No, może poza faktem, że miałem zonka, gdy chciałem zrobić screen okienka programu, a przez alt+print screen nie chciało dać rady (wiem, można — plugin do XFCE, aczkolwiek wybrałem wygodniejszą dla mnie opcję — scrot). Jakoś brak „wodotrysków” mi nie przeszkadza. ;-)
EDIT: Już z XFCE nie korzystam — wróciłem do starego i dobrego Gnome’a ;D


Łukasz Kliś - bloger, geek, uzależniony od muzyki, Mac user, stawiający pierwsze kroki w programowaniu, Gdańszczanin marzący o tym, aby w przyszłości zostać programistą. ;)



