Od trzech lat jestem zadowolonym z operatora klientem sieci Orange. MIX na firmę, 36,60 zł miesięcznie, 30 gr za minutę do sieci, 60 gr za minutę poza sieć, 20 gr SMSy do wszystkich, MMSy 40 gr. Dodatkowo od roku dostaję co miesiąc 10 zł na wykorzystanie w sieci, bowiem przedłużyłem umowę na kolejne dwa lata.
Początkowo miałem SE K300i. Przez pierwsze miesiące działał bardzo fajnie, dopiero po półtora roku zaczął mi padać joystick w takim stopniu, iż nie mogłem korzystać z telefonu w żaden sposób. Powiedziałem sobie wtedy: „Nie, nigdy więcej Sony Ericssonów”.
Nadszedł czas na wymianę telefonu po pierwszych dwóch latach spędzonych w Orange. Jako, że jest to jedna z najtańszych na chwilę obecną ofert dla firm, tak też wybór telefonów nie był za ciekawy. W końcu po zapoznaniu się z ofertą miałem do wyboru dwa telefonu, które jako-tako spełniały moje oczekiwania. Motorola V3 oraz Sony Ericsson K510i. Ostatecznie wybrałem ten drugi.
Aparacik 1.3 Mpix, 28 MB pamięci (niestety, ale brak możliwości rozszerzenia jej za pomocą kart pamięci). W zupełności mi to wystarczało. Jednakże byłem świadom, że jest to kolejny SE z joystickiem. :-/ „No nic, zobaczymy” pomyślałem sobie.
Tym razem zawiodłem się na tej marce. Telefon dostałem w kwietniu ’07, a w marcu br. już poleciał do naprawy w ramach gwarancji. Soft zainstalowany dostał bzika, zaczął dublować kontakty, podmieniać nazwy kontaktów, telefon podczas pracy zacinał się.
„OK, nie ma sprawy, wyślemy do naprawy i zlikwidują usterki.” — kewl, pomyślałem. Telefonu zastępczego nie dali, wypisali pokwitowanie, dali dokumenty do podpisania i zwinąłem się do domu. Całe szczęście, że w szafce zalegał stary Sagem MY-X5. Po dwóch tygodniach zadzwonili, że telefon jest do odebrania. Soft wgrali na nowo (wszystko zaczęło ładnie śmigać), naprawili „jeżdżącą” klapkę, wymienili joystick (sic!), bowiem okazało się, że jest zepsuty. Zadowolony odebrałem telefon i pojechałem do domu. Od tamtej naprawy minęło raptem trzy miesiące, a joystick działa jedynie w jedną stronę — mogę przenosić się jedynie w prawo. W górę, w dół i lewo joystick za cholerę nie chce działać. :-/
Mam nadzieję, że tym razem dadzą mi telefon zastępczy, bowiem nie mam już w domu telefonu, z którego mógłbym korzystać, a tak w ogóle to powinni mi oni zapewnić aparat na czas, gdy mój telefon będzie w naprawie. Zapewne będzie to, jak Lan mówiła: rozłożą mojego SE na części i złożą z powrotem nic nowego nie wstawiając.
Dam dziś popołudniu znać, jak to wszystko się skończyło.
[…] czas temu pisałem o problemach z moim SE k510i. Wczoraj późnym popołudniem dostałem telefon od miłej pani z […]
[…] bez dwóch zdań wiedziałem, że muszę wziąć cokolwiek innego, byleby nie SE (dlaczego nie SE? ano dlatego). Pracowniczka Orange pokazała mi Samsunga U800 niemalże zaraz po tym, gdy powiedziałem, […]


Łukasz Kliś - bloger, geek, uzależniony od muzyki, Mac user, stawiający pierwsze kroki w programowaniu, Gdańszczanin marzący o tym, aby w przyszłości zostać programistą. ;)



